DAWNO NIE DODAWAŁAM ALE ZROBIŁAM KRÓTKĄ PRZERWĘ BO BRAK WENY MIAŁAM...JUŻ WRÓCIŁAM I BĘDĘ DODAWAĆ :3
Rozdział 6
Kiedy chciałam odpowiedzieć zadzwonił do mnie telefon. Usłyszałam w głośnikach telefonu Rihanna "STAY". To był mój dzwonek kiedy dzwoniła mama.. spojrzałam na ekran i nie myliłam się. to była ona. Pomyślałam - Jeszcze ona mi tu teraz potrzebna..
Justin zapytał :
-Kto to? - spoglądając na moją kieszeń w której był telefon.
- Mama... - odpowiedziałam ze smutkiem wymalowanym na twarzy.
Telefon przestał dzwonić.
- Lepiej oddzwoń.. - oblizał usta.
- Nie mam zamiaru z nią w tej chwili rozmawiać..- wtuliłam się w Justina jeszcze bardziej.
- Okey.. Ale ze mną chyba chcesz..... ROZMAWIAĆ? - uśmiechnął się łobuzersko.
- Jasne głuptasie. - powiedziałam uderzając go lekko w ramię.
Napięta atmosfera trochę opadła..
Nagle Justin się zerwał :
- Chodź zabiorę Cię stąd.
- GDZIE? - zapytałam zaciekawiona.
- Zobaczysz.. - puścił mi oczko po czym chwycił mnie za rękę i zjechaliśmy windą na dół.
JUSTIN POV`s
Od kiedy zobaczyłem Miley moje serce zaczęło bić mocniej. Może to jest trochę oklepane, ale prawdziwe. Brązowe włosy, zielone oczy i ta piękna figura. Była cudowna. Cały czas o niej myślę.. Chyba się zakochałem... EMMM.
Gdy już siedzieliśmy w aucie usłyszałem jak szepcze coś pod nosem.
Zapytałem :
- Shawty wszystko dobrze?
Zauważyłem, że się zarumieniła. Kochałem kiedy to robiła!
Po chwili odpowiedziała :
- Tak, tak. Chciałam Cię o coś zapytać..
- Jasne pytaj..- uśmiechnąłem się.
Z iskierkami w oczach zapytała:
- Czemu mi pomagasz? I tak troszczysz się o mnie...
Byłem zaskoczony pytaniem po chwili ciszy odpowiedziałem :
- Bo Cię kocham.
Miley zamarła spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy . Między nami zapadła niezręczna cisza.
Jechaliśmy 15 min. aż wreszcie dojechaliśmy na miejsce. Zgasiłem silnik wysiadłem z auta poszedłem z drugiej strony, żeby otworzyć drzwi Miley mojego białego lamborghini.
Cały czas była zarumieniona. Zapytała : - gdzie jesteśmy?
- Zobaczysz.. ale zamknij oczy.
- Dobra. - odpowiedziała niepewna po czym przygryzła wargę.
Była około za 15 pierwsza w nocy. Zakryłem jej śliczne oczy moją ręką.
Po paru minutach doszliśmy.
- Miley mozesz otworzyć oczy - oblizałem usta.
Byłem pewny, że jej się spodobało.
- Justin... jak pięknie... - widziałem jak przygryza wargę.
- Dla Ciebie wszystko! - przytuliłem ją mocno.
Byliśmy w opuszczonym teatrze. Było to wyjątkowe miejsce, ponieważ teatr był pod gołym niebem.Czekał tam na nas piknik. Truskawki, bita śmietana, czekolada i inne słodkości.
- Jesteś dla mnie taki dobry.. znamy się tylko parę godzin , a ty robisz dla mnie tak dużo.. jesteś WSPANIAŁY! - usiadła koło mnie na miękkim kocu.
- Mimo tego, że znam Cie parę godzin czuję się jak bym Cię Lata. Może to jest oklepane, ale znaczysz dla mnie bardzo dużo. Możesz myśleć, że jestem jakiś ******* Bo znamy się tyle ile znamy, a ja ci takie rzeczy mówie. - podrapałem się po karku po czym spojrzałem na Miley.
- To nie jest oklepane. Wręcz przeciwnie.. to SŁODKIE... uśmiechnęła się szeroko po czym dodała :
- Jesteś dla mnie równie ważny i nie spotkałam kogoś takiego jak ty.. KOCHAM CIĘ..
Jak wam się podoba? MRAU.
komentować <3
MY BRUTAL beautiful LIVE.
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 25 czerwca 2013
środa, 19 czerwca 2013
Rozdział 5.
Chwyciłam klamkę. weszłam zobaczyłam siną i poobijaną Katy i siedzącą koło niej mamę. Czułam strach i poczucie winy. Nagle Katy się odezwała:
- Miley! Potrzebowałam Cię! Gdzie byłaś?!
z łzami w oczach powiedziałam:
- SZUKAŁAM CIĘ...
Kaszlnęła. Gdy chciała coś powiedzieć mama jej przerwała mówiąc:
- zostawie was same.. porozmawiajcie. chwytając klamkę wyszła i zamknęła za sobą drzwi. Ja usiadłam na drewnianym, niewygodnym krześle i zaczęłam się wiercić.
Katy zapytała:
- Dziwnie się zachowujesz.. Ty wiesz kto to zrobił?! PRAWDA?!
krzyknęła z DESPERACJĄ w głosie..
Nie odezwałam się.
Ona w końcu nie wytrzymała...Wykrzyczała mi prosto w twarz moje błędy, które popełniłam..
wrzasnęłam nagle:
- TO BYŁ ZAC!
- co?! zapytała niedowierzająca.
- To był Zac...
- Ale...
Chciała coś powiedzieć, ale nie dokończyła ponieważ jej przerwałam.
- Opowiedz jak to było. Policja już wie? - zapytałam troskliwie.
- Policja nie wie jeszcze. Mama musi mieć na niego jakieś dowody, a jak na razie ich brak.. Nie chcę o tym mówić, ale opowiem ci...
Czekałam na Ciebie w ogrodzie. Gdy nagle pod dom podjechał CZERWONY MINI COOPER, a w nim chłopak. Zapytałam co go tutaj sprowadza, ale poczułam jak wciąga mnie do auta... Kazał mi zadzwonić do mamy i powiedzieć, ze wszystko w porządku i że jadę do koleżanki na noc.. Zrobiłam to co kazał. Później poczułam uderzenie w tył głowy i zemdlałam, gdy się obudziłam byłam związana i miałam zaklejone usta taśmą..
- Patrzyłam na nią a do oczu przypływały mi łzy....
Kontynuowała dalej.
Leżałam na 2 siedzieniach.. poczułam uderzenie w brzuch, a ponownie w twarz.. i zaczął mi ściągać spodnie i.. - nie dokończyła bo zaczęła płakać, a ja miałam poczucie winy. Przytuliłam ją, a ona mnie odepchnęła i powiedziała :
Nie potrzebuję cię! Mogłaś zauważyć gdzie on jedzie i zaczęła wytykać mi wszystko. Ale jej OSTATNIE słowa zostały w mojej głowie : "JESTEŚ NAJGORSZĄ PRZYJACIÓŁKĄ NIE CHCĘ CIĘ ZNAĆ!"
nie wytrzymałam.. wybiegłam z płaczem i wtuliłam się w Justina.
Przytulając mnie mocno. zapytał:
- Co się stało?!
- Nie chcę o tym rozmawiać..
- Dobrze. Twoja decyzja.. Ale pamiętaj, że będę cię chronił i wspierał jasne? - pocałował mnie w czoło.
Gdy miałam coś powiedzieć zadzwonił do mnie telefon...
UUU... PODOBA WAM SIĘ? PISAŁAM W NOCY :D
Proszę o SZCZERE OPINIE.
Chwyciłam klamkę. weszłam zobaczyłam siną i poobijaną Katy i siedzącą koło niej mamę. Czułam strach i poczucie winy. Nagle Katy się odezwała:
- Miley! Potrzebowałam Cię! Gdzie byłaś?!
z łzami w oczach powiedziałam:
- SZUKAŁAM CIĘ...
Kaszlnęła. Gdy chciała coś powiedzieć mama jej przerwała mówiąc:
- zostawie was same.. porozmawiajcie. chwytając klamkę wyszła i zamknęła za sobą drzwi. Ja usiadłam na drewnianym, niewygodnym krześle i zaczęłam się wiercić.
Katy zapytała:
- Dziwnie się zachowujesz.. Ty wiesz kto to zrobił?! PRAWDA?!
krzyknęła z DESPERACJĄ w głosie..
Nie odezwałam się.
Ona w końcu nie wytrzymała...Wykrzyczała mi prosto w twarz moje błędy, które popełniłam..
wrzasnęłam nagle:
- TO BYŁ ZAC!
- co?! zapytała niedowierzająca.
- To był Zac...
- Ale...
Chciała coś powiedzieć, ale nie dokończyła ponieważ jej przerwałam.
- Opowiedz jak to było. Policja już wie? - zapytałam troskliwie.
- Policja nie wie jeszcze. Mama musi mieć na niego jakieś dowody, a jak na razie ich brak.. Nie chcę o tym mówić, ale opowiem ci...
Czekałam na Ciebie w ogrodzie. Gdy nagle pod dom podjechał CZERWONY MINI COOPER, a w nim chłopak. Zapytałam co go tutaj sprowadza, ale poczułam jak wciąga mnie do auta... Kazał mi zadzwonić do mamy i powiedzieć, ze wszystko w porządku i że jadę do koleżanki na noc.. Zrobiłam to co kazał. Później poczułam uderzenie w tył głowy i zemdlałam, gdy się obudziłam byłam związana i miałam zaklejone usta taśmą..
- Patrzyłam na nią a do oczu przypływały mi łzy....
Kontynuowała dalej.
Leżałam na 2 siedzieniach.. poczułam uderzenie w brzuch, a ponownie w twarz.. i zaczął mi ściągać spodnie i.. - nie dokończyła bo zaczęła płakać, a ja miałam poczucie winy. Przytuliłam ją, a ona mnie odepchnęła i powiedziała :
Nie potrzebuję cię! Mogłaś zauważyć gdzie on jedzie i zaczęła wytykać mi wszystko. Ale jej OSTATNIE słowa zostały w mojej głowie : "JESTEŚ NAJGORSZĄ PRZYJACIÓŁKĄ NIE CHCĘ CIĘ ZNAĆ!"
nie wytrzymałam.. wybiegłam z płaczem i wtuliłam się w Justina.
Przytulając mnie mocno. zapytał:
- Co się stało?!
- Nie chcę o tym rozmawiać..
- Dobrze. Twoja decyzja.. Ale pamiętaj, że będę cię chronił i wspierał jasne? - pocałował mnie w czoło.
Gdy miałam coś powiedzieć zadzwonił do mnie telefon...
UUU... PODOBA WAM SIĘ? PISAŁAM W NOCY :D
Proszę o SZCZERE OPINIE.
wtorek, 18 czerwca 2013
Rozdział 4.
- Dobry wieczór mogę prosić do telefonu Miley Braun?
- Przy telefonie. - odpowiedziałam , a w moim głosie może było wyczuć zdenerwowanie.
- Pani koleżanka Katy Tomilson została brutalnie pobita i zgwałcona.
- Co?! Dlaczego?! Przez kogo?! - nagle w mojej głowie pojawiła się myśl, że zrobił to Zac..
- Proszę ochłonąć. Chcemy aby się pani wstawiła do szpitala.
adres: Bushwell 69 piętro 3 pokój 331 - powiedziała kobieta miłym głosem.
Odłożyłam słuchawkę... Zaczęłam płakać czułam, że to moja wina.
Justin od razu zareagował.
- Co się stało? - zapytał troskliwie.
- Katy... *chwila ciszy* Katy została zgwałcona i pobita..
Otworzył szeroko oczy po czym powiedział:
- Wszystko będzie dobrze. Jedźmy do szpitala. - powiedział przytulając mnie.
- Mam nadzieje.. na Buswell 69.
- Dobrze. - uśmiechnął sie.
obiecuję będzie dobrze.. - dodał po chwili.
Nagle usłyszałam dzwięk silnika i ruszyliśmy z ciemnego lasu. Po 15 minutach dojechaliśmy. Justin wyszedł z auta zamykając za sobą drzwi auta. Podszedł z mojej strony i otworzył moje po czym gdy wysiadłam zamknął je. Czułam się trochę jak księżniczka. :)
Chwycił mnie delikatnie za dłoń i wbiegliśmy do szpitala. Podbiegłam do recepcji i zostałam skierowana do pokoju 456, ponieważ przenieśli Katy. Wjechaliśmy windą na 3 piętro. Staliśmy tuż przed pokojem 456.. Szepnęłam do Jussa:
- Boję się..
- Nie ma czego. Jestem z tobą. - powiedział to tak uroczo, że na mojej twarzy pojawił się uśmieszek.
- Wchodzę! oznajmiłam.
- Będę tu na Ciebie czekał. - powiedział przytulając mnie.
Chwyciłam za klamkę i zobaczyłam...
Napisałam 4 rozdział... JEJ!
Podoba się? Pisać recenzję pod tym postem :3
- Dobry wieczór mogę prosić do telefonu Miley Braun?
- Przy telefonie. - odpowiedziałam , a w moim głosie może było wyczuć zdenerwowanie.
- Pani koleżanka Katy Tomilson została brutalnie pobita i zgwałcona.
- Co?! Dlaczego?! Przez kogo?! - nagle w mojej głowie pojawiła się myśl, że zrobił to Zac..
- Proszę ochłonąć. Chcemy aby się pani wstawiła do szpitala.
adres: Bushwell 69 piętro 3 pokój 331 - powiedziała kobieta miłym głosem.
Odłożyłam słuchawkę... Zaczęłam płakać czułam, że to moja wina.
Justin od razu zareagował.
- Co się stało? - zapytał troskliwie.
- Katy... *chwila ciszy* Katy została zgwałcona i pobita..
Otworzył szeroko oczy po czym powiedział:
- Wszystko będzie dobrze. Jedźmy do szpitala. - powiedział przytulając mnie.
- Mam nadzieje.. na Buswell 69.
- Dobrze. - uśmiechnął sie.
obiecuję będzie dobrze.. - dodał po chwili.
Nagle usłyszałam dzwięk silnika i ruszyliśmy z ciemnego lasu. Po 15 minutach dojechaliśmy. Justin wyszedł z auta zamykając za sobą drzwi auta. Podszedł z mojej strony i otworzył moje po czym gdy wysiadłam zamknął je. Czułam się trochę jak księżniczka. :)
Chwycił mnie delikatnie za dłoń i wbiegliśmy do szpitala. Podbiegłam do recepcji i zostałam skierowana do pokoju 456, ponieważ przenieśli Katy. Wjechaliśmy windą na 3 piętro. Staliśmy tuż przed pokojem 456.. Szepnęłam do Jussa:
- Boję się..
- Nie ma czego. Jestem z tobą. - powiedział to tak uroczo, że na mojej twarzy pojawił się uśmieszek.
- Wchodzę! oznajmiłam.
- Będę tu na Ciebie czekał. - powiedział przytulając mnie.
Chwyciłam za klamkę i zobaczyłam...
Napisałam 4 rozdział... JEJ!
Podoba się? Pisać recenzję pod tym postem :3
Rozdział 3
Gdy podeszłam bliżej zauważyłam jaki on jest przystojny. Był BOSKI! Karmelowe włosy, idealnie ułożone włosy, mięśnie a przede wszystkim jego PIĘKNY UŚMIECH. Był IDEALNY. Ubrany był w biały t-shirt, spodnie bardzo nisko opuszczone i czarne supry.
- Hej. Pomożesz mi? Chodzi o moją koleżankę. Opowiedziałam mu jak najkrócej jak mogłam całą historię.
- Pewnie, że ci pomogę. Powiedz tylko gdzie mamy jechać. - uśmiechnął się a ja prawie traciłam przytomność na jego widok.
Odpowiedziałam wskazując palcem : Tam!
- Dobrze. Wsiadaj :)
Wsiedliśmy do jego białego lamborghini (czyt. Lambordżini) i ruszyliśmy w drogę.
Nagle zapytał mnie:
- Jak masz na imię shawty? - uśmiechem wymalowanym na ustach.
- Miley , a ty? - odwzajemniłam uśmiech.
- Śliczne masz imię. Ja jestem Justin - oblizał usta.
- Dziękuję - czułam jak czerwienią mi się policzki.
Spojrzał na mnie i zaśmiał się cicho.
Zapadła cisza..
Strasznie martwiłam się o Katy, ale Justin zawrócił mi w głowie. z tego zauroczenia powiedziałam na głos:
BOŻE! JUSTIN ON JEST CUDOWNY SPODOBAŁ MI SIĘ!
po chwili się zorientowałam co powiedziałam, ale miałam nadzieje, że nie usłyszał.
A jednak tak..
*zaśmiał się głośno.
Powiedziałam :
-Przepraszam..- powiedziałam z miną małego szczeniaczka.
- Nie masz za co. To było urocze tak samo jak ty. :)) - uśmiechnął się łobuzerko.
Zawstydzasz mnie. - przygryzłam wargę..
Kiedy było tak pięknie zadzwonił do mnie telefon ze szpitala..
To już 3 rozdział.. Jak wam się podoba całe opowiadanie? Jak na razie napisałam do tego momentu zaraz będę wymyślać ( pisać ) dalej.
PISZCIE KOMENTARZE. CHCE ZNAĆ WASZĄ OPINIE.
PS. TO JEST MOJEGO AUTORSTWA. SAMA PISZĘ.
Gdy podeszłam bliżej zauważyłam jaki on jest przystojny. Był BOSKI! Karmelowe włosy, idealnie ułożone włosy, mięśnie a przede wszystkim jego PIĘKNY UŚMIECH. Był IDEALNY. Ubrany był w biały t-shirt, spodnie bardzo nisko opuszczone i czarne supry.
- Hej. Pomożesz mi? Chodzi o moją koleżankę. Opowiedziałam mu jak najkrócej jak mogłam całą historię.
- Pewnie, że ci pomogę. Powiedz tylko gdzie mamy jechać. - uśmiechnął się a ja prawie traciłam przytomność na jego widok.
Odpowiedziałam wskazując palcem : Tam!
- Dobrze. Wsiadaj :)
Wsiedliśmy do jego białego lamborghini (czyt. Lambordżini) i ruszyliśmy w drogę.
Nagle zapytał mnie:
- Jak masz na imię shawty? - uśmiechem wymalowanym na ustach.
- Miley , a ty? - odwzajemniłam uśmiech.
- Śliczne masz imię. Ja jestem Justin - oblizał usta.
- Dziękuję - czułam jak czerwienią mi się policzki.
Spojrzał na mnie i zaśmiał się cicho.
Zapadła cisza..
Strasznie martwiłam się o Katy, ale Justin zawrócił mi w głowie. z tego zauroczenia powiedziałam na głos:
BOŻE! JUSTIN ON JEST CUDOWNY SPODOBAŁ MI SIĘ!
po chwili się zorientowałam co powiedziałam, ale miałam nadzieje, że nie usłyszał.
A jednak tak..
*zaśmiał się głośno.
Powiedziałam :
-Przepraszam..- powiedziałam z miną małego szczeniaczka.
- Nie masz za co. To było urocze tak samo jak ty. :)) - uśmiechnął się łobuzerko.
Zawstydzasz mnie. - przygryzłam wargę..
Kiedy było tak pięknie zadzwonił do mnie telefon ze szpitala..
To już 3 rozdział.. Jak wam się podoba całe opowiadanie? Jak na razie napisałam do tego momentu zaraz będę wymyślać ( pisać ) dalej.
PISZCIE KOMENTARZE. CHCE ZNAĆ WASZĄ OPINIE.
PS. TO JEST MOJEGO AUTORSTWA. SAMA PISZĘ.
Rozdział 2.
MY BRUTAL beautiful LIVE.
Musiałam ściemnić, że jadę do Katy i wysłałam jej szybko sms:
DO : KATY
Szybko idź do domu. Zaraz tam będę. Później ci wszystko wytłumaczę. kc.
Błyskawicznie dostałam odp.
OD : KATY
Okej.. idę już. xoxo
Z ulgą włożyłam telefon do torebki. Przez cały czas była niezręczna cisza.. aż nagle poczułam rękę zaca na moim kolanie. Poczułam ciarki i powiedziałam z obrzydzeniem:
-Co ty robisz gnojku?!
- wyglądasz seksownie - uśmiechnął się po czym puścił mi oczko.
- ty chodzisz z moją siostrą! jesteś skończonym dupkiem.. zostaw mnie zboczeńcu..
zaśmiał sie. a ja myślałam, że się zerzygam.. Przez resztę drogi czułam jego oczy na sobie..czułam się niekomfortowo.
- WYSADŹ MNIE! NATYCHMIAST - powiedziałam zdenerwowana.
- dobrze.. zadziorna jesteś.. lubie takie.
pokazałam mu mój ŚRODKOWY PALEC i bez słowa wyskoczyłam z auta i dalej pobiegłam do domu Katy. Bałam się , ze ten gnojek coś mi zrobi. Chciałam powiedzieć siostrze o tym, ale by mi nie uwierzyła. Po 10 minutach biegu do Katy dobiegłam. Spocona zapukałam do drzwi otworzyła jej mama i powitała mnie z uśmiechem:
- cześć Miley! Jak miło cie widzieć. Co cię sprowadza?
- Dobry wieczór! Dziękuję. hehe. Ja do Katy :)
- Katy nie ma wyszła przed 10 minutami. Podjechał pod dom CZERWONY MINI COOPER wsiadła i pojechała do Sussan na nockę. Nic ci nie mówiła?
- Tak? Jaką drogą pojechali? Nie, nie mówiła.
- Lasem. Chcesz wejść? Zapraszam. Upiekłam Jabłecznik.
- Dziękuję. Nie, może innym razem. Na pewno pyszny :) Smacznego i Dobranoc.
- Dobranoc Miley! - powiedziała zamykając drzwi.
W mojej głowie brzmiały słowa "CZERWONY MINI COOPER" chwile myślałam ii TO BYŁ ZAC! Zdenerwowana próbowałam sie do niej dodzwonić pisałam, dzwoniłam, ale nie odbierała. Zostało mi jedno wyjście szukać jej.. Była 22 biegłam tymi wszystkimi uliczkami w końcu zauważyłam siedzącego na ławce chłopaka z gitarą. Podeszłam do niego z prośbą o pomoc...
Podoba się? Pisać dalej? PROSZĘ O KOMENTARZE.
MY BRUTAL beautiful LIVE.
Musiałam ściemnić, że jadę do Katy i wysłałam jej szybko sms:
DO : KATY
Szybko idź do domu. Zaraz tam będę. Później ci wszystko wytłumaczę. kc.
Błyskawicznie dostałam odp.
OD : KATY
Okej.. idę już. xoxo
Z ulgą włożyłam telefon do torebki. Przez cały czas była niezręczna cisza.. aż nagle poczułam rękę zaca na moim kolanie. Poczułam ciarki i powiedziałam z obrzydzeniem:
-Co ty robisz gnojku?!
- wyglądasz seksownie - uśmiechnął się po czym puścił mi oczko.
- ty chodzisz z moją siostrą! jesteś skończonym dupkiem.. zostaw mnie zboczeńcu..
zaśmiał sie. a ja myślałam, że się zerzygam.. Przez resztę drogi czułam jego oczy na sobie..czułam się niekomfortowo.
- WYSADŹ MNIE! NATYCHMIAST - powiedziałam zdenerwowana.
- dobrze.. zadziorna jesteś.. lubie takie.
pokazałam mu mój ŚRODKOWY PALEC i bez słowa wyskoczyłam z auta i dalej pobiegłam do domu Katy. Bałam się , ze ten gnojek coś mi zrobi. Chciałam powiedzieć siostrze o tym, ale by mi nie uwierzyła. Po 10 minutach biegu do Katy dobiegłam. Spocona zapukałam do drzwi otworzyła jej mama i powitała mnie z uśmiechem:
- cześć Miley! Jak miło cie widzieć. Co cię sprowadza?
- Dobry wieczór! Dziękuję. hehe. Ja do Katy :)
- Katy nie ma wyszła przed 10 minutami. Podjechał pod dom CZERWONY MINI COOPER wsiadła i pojechała do Sussan na nockę. Nic ci nie mówiła?
- Tak? Jaką drogą pojechali? Nie, nie mówiła.
- Lasem. Chcesz wejść? Zapraszam. Upiekłam Jabłecznik.
- Dziękuję. Nie, może innym razem. Na pewno pyszny :) Smacznego i Dobranoc.
- Dobranoc Miley! - powiedziała zamykając drzwi.
W mojej głowie brzmiały słowa "CZERWONY MINI COOPER" chwile myślałam ii TO BYŁ ZAC! Zdenerwowana próbowałam sie do niej dodzwonić pisałam, dzwoniłam, ale nie odbierała. Zostało mi jedno wyjście szukać jej.. Była 22 biegłam tymi wszystkimi uliczkami w końcu zauważyłam siedzącego na ławce chłopaka z gitarą. Podeszłam do niego z prośbą o pomoc...
Podoba się? Pisać dalej? PROSZĘ O KOMENTARZE.
Rozdział 1.
Wieczorem leżałam na łóżku patrząc w sufit i nie wiedząc co ze sobą zrobić nagle przyszedł sms. Wyjęłam moją białą Sony Xperię ze spodni spojrzałam na ekran , a tam:
Od : KATY
Hej. Dzisiaj mała potańcówka u Jamesa. o 21 wpadniesz? nie chcę słyszeć słowa NIE. :))
Uśmiechnęłam się do jasnego ekranu telefyyonu i odpisałam:
Wiesz..chętnie, ale moi rodzice.. sama wiesz jacy są. coś wykombinuję na pewno! czekaj na mnie pod domem Jamesa. kocham pa XX
Po chwili dostałam odpowiedź:
OD: KATY
Dobra dziewczynka.. Hihi :* Buźka xx
Mruknęłam sama do siebie "musi się udać" - zaśmiałam się cicho.
Udałam się do toalety, żeby się odświeżyć. Po godzinie wyszłam z toalety i podeszłam do szafy wyjęłam dżinsową kamizelkę z ćwiekami na kołnierzyku, biały t-shirt, krótkie jeansowe spodenki i czerwone conversy. Ubrana i gotowa do wyjścia zeszłam na dół. Miałam przygotowaną wymówkę. Zauważyłam na kanapie moją siostrę i jej chłopaka Zaca. Pomyślałam "cholera nie będzie łatwo".
Krzyknęłam z uśmiechem : Czołem! Gdzie mama i tata?
- Poszli na kolację do restauracji z kolegami taty z pracy. a ty czemu tak ubrana? - zmierzyła mnie wzrokiem po czym skrzyżowała ręce na piersiach.
Odpowiedziałam:
-Aha. No właśnie... wychodzę :)) powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na ustach.
- Gdzie?
- Do Katy na "PARTYGIRL". wymyśliłam na poczekaniu tą nazwę po chwili zorientowałam się , że to żałosne..
- Hahahaha - zaśmiała sie. Nazwała to PartyGirl? Serio? Pozdrów ją. - powiedziała śmiejąc się.
- dobra, dobra skończ. Mogę iść? - syknęłam.
moja siostra serio potrafiła być wkurzająca chociaż była 3 lata starsza ode mnie to zachowywała sie jak o 10 lat młodsza ode mnie.
Jej kochaś przypatrywał się wszystkiemu żrąc popcorn.
Odpowiedziała : idź, ale Zac cię tam zawiezie. Ja i Zac spojrzeliśmy na nią z szeroko otworzonymi oczami. Nagle powiedział:
- z wielką chęcią...- na jego twarzy pojawił się mały uśmiech.
- dobra... jak sobie chcesz. MOŻEMY JUZ JECHAĆ BO SIE SPÓŹNIĘ- syknęłam.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do MINI COOPERA mojej siostry.
Tak zakończył się rozdział 1. :))
Chcecie dalej?
Piszcie kom. rozsyłajcie znajomym.
Wieczorem leżałam na łóżku patrząc w sufit i nie wiedząc co ze sobą zrobić nagle przyszedł sms. Wyjęłam moją białą Sony Xperię ze spodni spojrzałam na ekran , a tam:
Od : KATY
Hej. Dzisiaj mała potańcówka u Jamesa. o 21 wpadniesz? nie chcę słyszeć słowa NIE. :))
Uśmiechnęłam się do jasnego ekranu telefyyonu i odpisałam:
Wiesz..chętnie, ale moi rodzice.. sama wiesz jacy są. coś wykombinuję na pewno! czekaj na mnie pod domem Jamesa. kocham pa XX
Po chwili dostałam odpowiedź:
OD: KATY
Dobra dziewczynka.. Hihi :* Buźka xx
Mruknęłam sama do siebie "musi się udać" - zaśmiałam się cicho.
Udałam się do toalety, żeby się odświeżyć. Po godzinie wyszłam z toalety i podeszłam do szafy wyjęłam dżinsową kamizelkę z ćwiekami na kołnierzyku, biały t-shirt, krótkie jeansowe spodenki i czerwone conversy. Ubrana i gotowa do wyjścia zeszłam na dół. Miałam przygotowaną wymówkę. Zauważyłam na kanapie moją siostrę i jej chłopaka Zaca. Pomyślałam "cholera nie będzie łatwo".
Krzyknęłam z uśmiechem : Czołem! Gdzie mama i tata?
- Poszli na kolację do restauracji z kolegami taty z pracy. a ty czemu tak ubrana? - zmierzyła mnie wzrokiem po czym skrzyżowała ręce na piersiach.
Odpowiedziałam:
-Aha. No właśnie... wychodzę :)) powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na ustach.
- Gdzie?
- Do Katy na "PARTYGIRL". wymyśliłam na poczekaniu tą nazwę po chwili zorientowałam się , że to żałosne..
- Hahahaha - zaśmiała sie. Nazwała to PartyGirl? Serio? Pozdrów ją. - powiedziała śmiejąc się.
- dobra, dobra skończ. Mogę iść? - syknęłam.
moja siostra serio potrafiła być wkurzająca chociaż była 3 lata starsza ode mnie to zachowywała sie jak o 10 lat młodsza ode mnie.
Jej kochaś przypatrywał się wszystkiemu żrąc popcorn.
Odpowiedziała : idź, ale Zac cię tam zawiezie. Ja i Zac spojrzeliśmy na nią z szeroko otworzonymi oczami. Nagle powiedział:
- z wielką chęcią...- na jego twarzy pojawił się mały uśmiech.
- dobra... jak sobie chcesz. MOŻEMY JUZ JECHAĆ BO SIE SPÓŹNIĘ- syknęłam.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do MINI COOPERA mojej siostry.
Tak zakończył się rozdział 1. :))
Chcecie dalej?
Piszcie kom. rozsyłajcie znajomym.
Hej. Zdecydowałam, że tutaj będę miała bloga.
Będę publikować moje opowiadanie. Postaram się dodawać 2 rozdziały dziennie, ale nie obiecuje.
Jestem adminką na stronie :
Gdy Justin się śmieje cały mój świat zamienia się w Nibylandię
Będę publikować moje opowiadanie. Postaram się dodawać 2 rozdziały dziennie, ale nie obiecuje.
Jestem adminką na stronie :
Gdy Justin się śmieje cały mój świat zamienia się w Nibylandię
#swagjerry
No więc... takie małe wprowadzenie później się dowiecie . :)))
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


