Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 3 

Gdy podeszłam bliżej zauważyłam jaki on jest przystojny. Był BOSKI! Karmelowe włosy, idealnie ułożone włosy, mięśnie a przede wszystkim jego PIĘKNY UŚMIECH. Był IDEALNY. Ubrany był w biały t-shirt, spodnie bardzo nisko opuszczone i czarne supry. 
- Hej. Pomożesz mi? Chodzi o moją koleżankę. Opowiedziałam mu jak najkrócej jak mogłam całą historię. 
- Pewnie, że ci pomogę. Powiedz tylko gdzie mamy jechać. - uśmiechnął się a ja prawie traciłam przytomność na jego widok. 
Odpowiedziałam wskazując palcem : Tam!
- Dobrze. Wsiadaj :) 
Wsiedliśmy do jego białego lamborghini (czyt. Lambordżini) i ruszyliśmy w drogę. 
Nagle zapytał mnie:
- Jak masz na imię shawty? - uśmiechem wymalowanym na ustach.
- Miley , a ty? - odwzajemniłam uśmiech.
- Śliczne masz imię. Ja jestem Justin - oblizał usta. 
- Dziękuję - czułam jak czerwienią mi się policzki. 
Spojrzał na mnie i zaśmiał się cicho. 
Zapadła cisza.. 
Strasznie martwiłam się o Katy, ale Justin zawrócił mi w głowie. z tego zauroczenia powiedziałam na głos: 
BOŻE! JUSTIN ON JEST CUDOWNY SPODOBAŁ MI SIĘ! 
po chwili się zorientowałam co powiedziałam, ale miałam nadzieje, że nie usłyszał.
A jednak tak..
*zaśmiał się głośno. 
Powiedziałam : 
-Przepraszam..- powiedziałam z miną małego szczeniaczka. 
- Nie masz za co. To było urocze tak samo jak ty. :)) - uśmiechnął się łobuzerko. 
Zawstydzasz mnie. - przygryzłam wargę.. 
Kiedy było tak pięknie zadzwonił do mnie telefon ze szpitala.. 

To już 3 rozdział.. Jak wam się podoba całe opowiadanie? Jak na razie napisałam do tego momentu zaraz będę wymyślać ( pisać ) dalej. 
PISZCIE KOMENTARZE. CHCE ZNAĆ WASZĄ OPINIE.
PS. TO JEST MOJEGO AUTORSTWA. SAMA PISZĘ. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz