DAWNO NIE DODAWAŁAM ALE ZROBIŁAM KRÓTKĄ PRZERWĘ BO BRAK WENY MIAŁAM...JUŻ WRÓCIŁAM I BĘDĘ DODAWAĆ :3
Rozdział 6
Kiedy chciałam odpowiedzieć zadzwonił do mnie telefon. Usłyszałam w głośnikach telefonu Rihanna "STAY". To był mój dzwonek kiedy dzwoniła mama.. spojrzałam na ekran i nie myliłam się. to była ona. Pomyślałam - Jeszcze ona mi tu teraz potrzebna..
Justin zapytał :
-Kto to? - spoglądając na moją kieszeń w której był telefon.
- Mama... - odpowiedziałam ze smutkiem wymalowanym na twarzy.
Telefon przestał dzwonić.
- Lepiej oddzwoń.. - oblizał usta.
- Nie mam zamiaru z nią w tej chwili rozmawiać..- wtuliłam się w Justina jeszcze bardziej.
- Okey.. Ale ze mną chyba chcesz..... ROZMAWIAĆ? - uśmiechnął się łobuzersko.
- Jasne głuptasie. - powiedziałam uderzając go lekko w ramię.
Napięta atmosfera trochę opadła..
Nagle Justin się zerwał :
- Chodź zabiorę Cię stąd.
- GDZIE? - zapytałam zaciekawiona.
- Zobaczysz.. - puścił mi oczko po czym chwycił mnie za rękę i zjechaliśmy windą na dół.
JUSTIN POV`s
Od kiedy zobaczyłem Miley moje serce zaczęło bić mocniej. Może to jest trochę oklepane, ale prawdziwe. Brązowe włosy, zielone oczy i ta piękna figura. Była cudowna. Cały czas o niej myślę.. Chyba się zakochałem... EMMM.
Gdy już siedzieliśmy w aucie usłyszałem jak szepcze coś pod nosem.
Zapytałem :
- Shawty wszystko dobrze?
Zauważyłem, że się zarumieniła. Kochałem kiedy to robiła!
Po chwili odpowiedziała :
- Tak, tak. Chciałam Cię o coś zapytać..
- Jasne pytaj..- uśmiechnąłem się.
Z iskierkami w oczach zapytała:
- Czemu mi pomagasz? I tak troszczysz się o mnie...
Byłem zaskoczony pytaniem po chwili ciszy odpowiedziałem :
- Bo Cię kocham.
Miley zamarła spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy . Między nami zapadła niezręczna cisza.
Jechaliśmy 15 min. aż wreszcie dojechaliśmy na miejsce. Zgasiłem silnik wysiadłem z auta poszedłem z drugiej strony, żeby otworzyć drzwi Miley mojego białego lamborghini.
Cały czas była zarumieniona. Zapytała : - gdzie jesteśmy?
- Zobaczysz.. ale zamknij oczy.
- Dobra. - odpowiedziała niepewna po czym przygryzła wargę.
Była około za 15 pierwsza w nocy. Zakryłem jej śliczne oczy moją ręką.
Po paru minutach doszliśmy.
- Miley mozesz otworzyć oczy - oblizałem usta.
Byłem pewny, że jej się spodobało.
- Justin... jak pięknie... - widziałem jak przygryza wargę.
- Dla Ciebie wszystko! - przytuliłem ją mocno.
Byliśmy w opuszczonym teatrze. Było to wyjątkowe miejsce, ponieważ teatr był pod gołym niebem.Czekał tam na nas piknik. Truskawki, bita śmietana, czekolada i inne słodkości.
- Jesteś dla mnie taki dobry.. znamy się tylko parę godzin , a ty robisz dla mnie tak dużo.. jesteś WSPANIAŁY! - usiadła koło mnie na miękkim kocu.
- Mimo tego, że znam Cie parę godzin czuję się jak bym Cię Lata. Może to jest oklepane, ale znaczysz dla mnie bardzo dużo. Możesz myśleć, że jestem jakiś ******* Bo znamy się tyle ile znamy, a ja ci takie rzeczy mówie. - podrapałem się po karku po czym spojrzałem na Miley.
- To nie jest oklepane. Wręcz przeciwnie.. to SŁODKIE... uśmiechnęła się szeroko po czym dodała :
- Jesteś dla mnie równie ważny i nie spotkałam kogoś takiego jak ty.. KOCHAM CIĘ..
Jak wam się podoba? MRAU.
komentować <3
Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger więcej tutaj : http://justinandcharlotte.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń